Wirtualna adopcja
Wielu z naszych stałych podopiecznych ma łatkę nieadopcyjnych: od lat nikt nie jest nimi zainteresowany. Wśród nich są koty przewlekle chore, leczone paliatywnie czy wymagające pracy behawioralnej. Dla nas jednak koty starsze czy chore dokładnie tak samo zasługują na godne życie. A każdy kot, który trafia pod naszą stałą opiekę, to kot którego na ulicy czekała tylko śmierć.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy ratować więcej kotów.
Poznaj koty poszukujące wirtualnych opiekunów:


Jak nas wesprzeć?
Jesteśmy prywatną inicjatywą i od początku sami ciężko pracujemy na pomoc kotom: poświęcamy na to nie tylko prywatny czas, ale też swoje środki. Ale to dzięki pomocy osób, które nas wspierają możemy działać na o WIELE większą skalę.
Prowadzimy dom tymczasowy, zapewniając godne życie tylu kotom, ilu możemy: uwzględniając czas jaki ma doba i metraż (mamy do dyspozycji też tzw. chatkę kotów, którą sami zbudowaliśmy), nie zapominając o ich komforcie życia (zwykle do od 14 do 25 kotów).
Wokół domu mamy budki i stanowiska karmienia dla bezdomniaków pod naszą stałą opieką, dla których nie mamy już fizycznie miejsca w domu/chatce kotków (wszystkie koty wykastrowane).
W sumie to ponad 30-40 kotów pod stałą opieką (liczba jest zmienna ze względu na adopcje i nowe przyjęcia).
Do tego regularnie trafiają do nas koty na kastracje/leczenie, dla których mamy warsztat Thanasisa z klatkami. Poza tym na tyle na ile możemy wspieramy koty, które wykastrowaliśmy, ale którym nie możemy zapewnić miejsca.
Jeśli podoba Ci się to co robimy, możesz zakupić dla naszych kociaków karmę (odezwij się na na maila patakigrecja@gmail.com), postawić karmę na suppi albo zaadoptować kota pod naszą opieką wirtualnie.
Chcesz poznać innych naszych podopiecznych? Np. Spaślaka, Jacoba, Kluskę, Bobo, Grubika, Anię, Miterkę, Zidana, czy Czarka? Śledź nas na bieżąco na naszych social mediach.
Szef
Szef ma świetny gust, jeśli chodzi o karmy: najbardziej lubi wysokomięsne puszki typu John Dog albo WildFreedom. Ale takie puszki ma zwykle z darów. Przy tylu kocich istnieniach na utrzymaniu kupujemy karmy ze średniej półki. Ale dzięki wirtualnej adopcji, będziemy mogli go częściej rozpieszczać.
Szefik jest kotem FIV plus, dlatego regularnie przyjmuje suplementy na odporność oraz suplementy witaminowe dla starszych kotów. Od dawna zmagamy się z jego uzębieniem (którego już prawie nie ma). Niestety jest to bardzo trudne, ponieważ stomatologia zwierzęca na greckiej wyspie nie wygląda jak w Polsce. Do tego Szef, jak każdy kot, wymaga regularnych kontroli wet.
W miejscu, gdzie złapaliśmy Szefa na klatkę łapkę, było bardzo dużo kotów. Planowałam tam wrócić na akcję kastrację. Jednak kiedy wróciłam policzyć koty (po kilku dniach), okazało się, że wszystkie zostały otrute. Szefa od śmierci dzieliło kilka dni.
Poznaj całą historię Szefa
To kot, którego w centrum wsi zobaczył Thanasis. Kiedy przyszliśmy po niego z klatką łapką, był wychudzony, z pyska leciała mu ślina, miał oblepione brudem łapki i ledwo oddychał. Ale inny Grek przyszedł do nas zdziwiony, po co my tego kota zabieramy, przecież wygląda normalnie…
U weterynarza okazało się, że Szef miał taki zgniłe zęby, że stan zapalny i ropnie spowodowały w jego pysku powstanie dziur (m.in w podniebieniu). Miał zaawansowany koci katar. W przeszłości przez koci katar stracił oko. Był cały zarobaczony, zapchlony i zaświerzbiony, miał anemię. Okazał się kotem FIV plus.
I na początkowo przeraźliwie bał się ludzi, a kiedy ktoś próbował go dotknąć: rzucał się, próbując gryźć. Jednak w tym stanie nie mogliśmy go wypuścić na ulicę.
Dokładnie po 12 tygodniach Szefowi coś przeklikało w głowie. I zaczął nabierać do nas zaufania. Dzisiaj to najcudowniejszy, najbardziej miziasty i pro ludzki kot, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Co przerażające: w miejscu, gdzie złapaliśmy Szefa na klatkę łapkę, było bardzo dużo kotów. Planowałam tam wrócić na akcję kastrację. Jednak kiedy poszłam policzyć koty (po kilku dniach), okazało się, że wszystkie zostały otrute. Szefa od śmierci dzieliło kilka dni.
Niestety u Szefa nic nie jest adopcyjne: ani wiek, ani mity na temat FIV, ani umaszczenie, ani wypadający języczek, którym czasem wszystko ślini. Ale kochamy go jak swojego kota i nie pozwolimy, by kiedykolwiek wrócił do tego piekła bezdomności.




Mawro
Nasz chimeryczny złośnik o wielkim sercu ma bardzo duże wymagania jeśli chodzi o żywienie. Staramy się, by podstawą jego diety była specjalistyczna karma dedykowana kotom z problemami z pęcherzem, w praktyce Mawro regularnie urządza bunty w kwestii karmy oraz zjada najlepsze puszki z darów (kocha karmę Applaws).
Mawro kilkukrotnie był hospitalizowany z powodu całkowicie niedrożnej cewki moczowej, dlatego bardzo dbamy o zdrowie jego układu moczowego oraz dobrostan psychiczny (stres to czynnik wyzwalający problemy z pęcherzem, a Mawro bardzo przeżywa np. wyjazdy ukochanych ludzi).
Mawro na stałe przyjmuje leki pomagające mu lepiej radzić sobie ze stresem, jest pod stałą kontrolą weterynaryjną oraz przyjmuje suplementy na problemy z pęcherzem.
Mawro stracił swojego brata i najlepszego przyjaciela – kochał ich całym sercem. Nigdy nie widziałam kota, który tak bardzo przeżył stratę innego zwierzęcia. On szukał ich przeraźliwie miaucząc. Z czasem wyszło, że cierpi na przewlekłe problemy z pęcherzem i gdyby w końcu nie trafił do naszego domu tymczasowego, jako całkowicie niewychodzący kot, prawdopodobnie umarłby w strasznych cierpieniach z powodu nawracających struwitów.
Poznaj całą historię Mawrusia
Historia Mawro (dzisiaj dostałby na imię Mawros, bo lepiej znam grecki) poruszyła wiele serc: to jeden z naszych pierwszych podopiecznych. Przyszedł do nas w grudniu, z bratem. Chłopaki mieli nie więcej niż 1,5 mc. Obydwoje przeraźliwie bali się człowieka, ale umierali z głodu. Co stało się z ich matką? Nie wiemy. Wtedy jeszcze nie mogłam zabrać ich do domu, tam gdzie wynajmowałam mieszkanie, właściciel nie zgadzał się na koty. Thanasis się nad nimi zlitował i zabrał je do swojego warsztatu.
Mawro bał się wszystkiego: ludzi, wysokości, innych zwierząt. Kochał tylko swojego brata. Jego brat – Aspro, cierpiał na syndrom głodu. Mimo, że odkąd do nas trafił nie brakowało mu jedzenia, rzucał się na wszystko. Nawet na obierki z warzyw. Któregoś dnia wyszedł z warsztatu i udał się do kojca psów myśliwskich dalszego sąsiada. Pewnie skusiło go jedzenie w ich miskach. Znaleźliśmy jego szkielet.
Mawro przeraźliwie płakał za swoim bratem. Wszędzie go szukał.
Po jakimś czasie bardziej otworzył się na ludzi. I zaprzyjaźnił z innym kotem, który do nas trafił – z Piratem.
Chłopaki kochali się z całego serca. Któregoś dnia Pirat też zaginął. Szukaliśmy go wiele dni. Wszędzie. Na wsi. Po polach. W lasach. Nigdy nie znaleźliśmy nawet śladu Pirata. Trutka albo zabiły go psy.
Wszyscy mieliśmy złamane serce: Mawro i my. Mawro zaczął sikać krwią. Wtedy zaczęły się jego problemy z pęcherzem.
Na szczęście mniej więcej w tym czasie Mawro wreszcie mógł się stać kotem niewychodzącym. Ogromnie związał się wtedy z nami, z ludźmi, a Thanasis stał się jego ukochanym człowiekiem.
Jednak każda zmiana, stres powodowała jego problemy z pęcherzem, a te w końcu zaczęły powodować struwity.
Mawro wielokrotnie musiał być hospitalizowany i cewnikowany, aż wreszcie udało się opanować jego stan odpowiednimi lekami i karmą. Nadal jest jednak kotem niesamowicie wrażliwym: jak Mawro kocha, to robi to CAŁYM sercem. Jednak nie radzi sobie z ogromem swoich emocji i zapewne ma to związek z tym, że bardzo szybko został sierotą.
Gdyby Mawro nie zamieszkał w domu, ze swoją wrażliwą naturą, prędzej czy później umarłby straszną, bardzo bolesną śmiercią z zatkaną cewką moczową. Chyba, że wcześniej zjadłby trutkę, padłby ofiarą psów, złych ludzi, zginął pod kołami samochodu…
Wiele lat bardzo aktywnie szukałam mu domu. Dzisiaj Mawruń ma około 6 lat. I trudno mi uwierzyć, że jeszcze ma szansę na dom. Ale my robimy wszystko, by ten dom dla niego stworzyć.




Wiki
Jej parametry nerkowe są tragiczne, ale stan ogólny sprawia, że weterynarze mówią, że chociaż to cud, że ona jeszcze żyje: to nie jej czas na pożegnanie. Wiki z każdym miesiącem u nas pokazuje jak bardzo miziastym, wesołym i energicznym kocim Nietoperzem jest, nic nie robiąc sobie z kondycji nerek.
Ale tak naprawdę na ten cud życia Wiki bardzo mocno pracujemy, a koszty jej utrzymania są ogromne: Nietoperz przyjmuje specjalistyczne leki na nerki, ma ułożone specjalnie pod wyniki przepisy BARF, przyjmuje tonę suplementów oraz kroplówki. Do tego wydaliśmy już majątek na jej diagnostykę (m.in. badania krwi, USG, RTG).
Diagnoza po złapaniu? Zapalenie układu oddechowego, potężna anemia, grzybica i… kompletnie rozwalone nerki. Bardzo długo szukałam dla niej pomocy w Polsce, bo na greckiej wyspie trudno o specjalistyczną pomoc dla kotów nerkowych. Przy każdej wizycie słyszymy, że to cud, że Wiki jeszcze żyje...
Poznaj całą historię Wiki
Wypatrzyłam ją w pobliskim miasteczku portowym. Siedziała skulona, ale mimo to dostrzegłam jak chuda była. Wróciliśmy po nią na drugi dzień: z transporterem. Była tak nieufna, że przeorała mi rękę do blizn, ale na szczęście udało mi się ją utrzymać i wrzucić do środka.
Diagnoza? Zapalenie układu oddechowego, potężna anemia, grzybica i… kompletnie rozwalone nerki.
Bardzo długo szukałam dla niej pomocy w Polsce, bo na greckiej wyspie trudno o specjalistyczną pomoc dla kotów nerkowych.
Jednak czarny, nerkowy kot nie cieszył się żadnym zainteresowaniem. Na szczęście dużo podpowiedziała nam zaprzyjaźniona wet Paulinya z fundacji Bubble of Good, a cudowna dietetyk Alina z Wet Piguła i zoodietetyka ułożyła specjalnie dla Wiki dietę.
Wiki kilka razy miała bardzo duże kryzysy – tak duże, że jechaliśmy z nią do weta z myślą, że jedziemy się z nią pożegnać, ale udawało się je opanować, a weterynarze mówili, że chociaż to dziwne, to jeszcze nie jej czas.
Wiele razy słyszeliśmy, że to cud, że ten kot jeszcze żyje. Ale ona bardzo chce żyć… i z dzikulca stała się miziastą przylepą zakochaną w Marcinie.
Dlatego cieszymy się każdym dniem z Wiki.




