Tomiś to taki słodki, nieśmiały rudy Miś. Uwielbia przebywać w domu, jest nienachalny, ale szuka kontaktu z człowiekiem.

Charakterystyka
Wiek: ok. 2 lata
Kastracja: tak
Stosunek do człowieka: nienachalny, ale szuka kontaktu z człowiekiem, lubi głaskanie
Stosunek do kotów: z większością dogaduje się bez problemu, z kotami o mocnym charakterze miewa krótkie spięcia
Stosunek do psów: pozytywny
Zachowanie w domu: wzorowe, uwielbia przebywać w domu, korzysta z kuwety
Krótki opis
Tomiś jest kotkiem spokojnym, troszkę wycofanym, ale bardzo garnie się do domu i przebywania z ludźmi. Nie narzuca się swoim towarzystwem, ale kiedy czuje się bezpiecznie i oswoi się z człowiekiem, przymila się i czeka na mizianko.
(dłuższy opis pod galerią)
Wymagania
Wymaga spokojnych opiekunów, którzy dadzą Tomisiowi czas i przestrzeń na oswojenie się z nową sytuacją i ludźmi. Zdecydowanie odradzamy go do domu z dziećmi, które mogłyby go płoszyć żywiołowością. Jest w pełni gotowy, by zamieszkać w domu. Zna i docenia miękkość kanapy i potrafi zachować czystość.



Historia
Tomiś i Zordon, wraz z trzecim bratem, któremu nie zdążyliśmy nadać imienia, przyszli na świat na ulicy. Ich mamusia (Miterka) długo nie potrafiła znaleźć bezpiecznego miejsca dla swoich maluchów. Na tamtym etapie była bardzo nieufna, więc nie było opcji, by zabezpieczyć całą rodzinę w jakimś zamkniętym miejscu (kotka nie dała się wtedy nawet dotknąć, a za każdym razem kiedy ktokolwiek się do niej zbliżał, zmieniała kryjówkę). Przez pierwsze trzy miesiące życia kociaków byliśmy z Thanasisem jak zespół ratunkowy: kiedy Miterka wpadała na jakiś dziwny pomysł, my ratowaliśmy małe. Prawie za każdym razem. Np. któregoś dnia Miterka przeniosła małe pod stary samochód, który pechowo akurat w tamtym czasie ktoś zaczął naprawiać. Tomiś wszedł pod maskę samochodu. Ktoś testował samochód i nim ruszył, ale byliśmy akurat na miejscu i doliczyliśmy się, że brakuje jednego kociaka. Tylko dlatego zatrzymaliśmy samochód i wyjęliśmy z niego malucha.
Kocia mamusia została wykastrowana i cała trójka dołączyła do naszego stada bezdomniaków. Zimą, niemal wszystkie nasze koty zachorowały na koci katar. Tomiś był w tak złym stanie, że baliśmy się, że umrze. Przestał jeść i ruszać się. Grecja była wtedy w najcięższym okresie lockdownu, a dodatkowo drogi były nieprzejezdne, przez śnieg, więc nie mieliśmy jak jechać do stolicy wyspy, do weterynarza. Zaprzyjaźniona klinika w Chalkidzie udzieliła nam porady online co robić z kociakami, co im podawać i w jakiej dawce, udało nam się też kupić leki (nieco po znajomości) i Tomiś, a także reszta kociaków, wyzdrowiała.
Latem kociaki przeżyły największy pożar w historii Grecji. W ramach ewakuacji zostały wywiezione na plażę, gdzie mimo, że zostały bez opieki i biegały luzem, czekały spokojne na człowieka. Jakie są nasze kociaki dzisiaj, po tylu strasznych przeżyciach? Tomiś z bratem to słodkie, dwuletnie urwisy. Łączy je miłość do człowieka, chęć spędzania czasu w domu i przyjacielskie charaktery. Bez problemu dogadują się z innymi kotami, tolerują psy. Tomiś, słodki rudzielec, jest jak na swój wiek bardzo spokojny i nieśmiały. W domu najchętniej śpi. Bardzo lubi być głaskany, ale raczej czeka aż człowiek pierwszy zainicjuje głaski. Ośmielony ociera się o nogi i domaga miziania. Kiedy pozna i pokocha człowieka, sam domaga się kontaktu, ale nigdy nie jest w tym ofensywny. Jest tak delikatny i spokojny, że trudno go nie kochać.
